WE LOVE YOU, WILLIAM czyli jak Pomost walczy o London, pisania projektu część pierwsza
Styczeń 23rd, 2011

Jesteśmy kreatywni, przedsiębiorczy i europejscy. Jesteśmy grupą teatralną, która chce się rozwijać. Mamy ochotę na niekończące się warsztaty z zakwasami i bez odpoczynku. Chcemy wyjazdu do Londynu jak nikt inny na świecie.
Musimy jednak to wszystko udowodnić na papierze. I o ile z entuzjazmem do pracy nie jest u nas deficytowo, to zdecydowanie gorzej bywa… z pisaniem wniosków.
Ponieważ tak jak nie chęci czynią pisarzy, tak nie energia tworzy wnioskowiczów, próby są trudne i wymagają od nas niezwykłego wręcz wytężenia umysłów. Kolejne pytania wnioskowe przyczyniają się do wzrastającego ogłupienia ich ilością i treścią.
Podobno wszystkiego można się jednak nauczyć, a my tak bardzo, BAAARDZO chcemy na warsztaty, które będą wymagały od nas ogromu pracy, że zaczynamy proces uczenia się i piszemy wprost z serca, jak nas tego uczył nasz londyński mistrz, od dziś dla nas William
13:00 Fight o Blake’a i Sheakspeare’a, czyli kto jest wieszczem a kto nie
Nad czyimi dziełami chcemy pracować w trakcie warsztatów? Trudny jest wybór między dwoma Wiliamami, zwłaszcza jeśli oboje są genialni i rdzennie londyńscy. O efekcie przesądza głosowanie i… jak wam się podoba, Sheakspeare is our new master!
13:30 Zaczynamy pisać projekt= zaczynamy robić się głodni
Szukamy sponsoringu, czy istnieje ktoś, kto chciałby nakarmić wiecznie nienasycone pomostowe towarzystwo? Pisanie o świadomości europejskiej i wspólnocie kulturowej wzbudza w nas niezwykłą ochotę na snickersy. Jednak dalej podchodzimy do zadania z energią, słyszymy jak wzywa nas Londyn
14:00 Plan pracy. Jaki plan pracy? Każde nowe zdanie wysysa z nas siły życiowe
Róża wpisuje do planu pracy mój poranny jogging. Chyba nie na tym polega plan zajęć…? Z każdym zdaniem tracimy elokwencję, zaczyna też kuleć nasza fleksja i ortografia. Dla Dory pokłony do ziemi za motywowanie nas do składania sensownych zdań.
15:00 NIE MAM MÓZGU.
Ale piszę mimo to, pisanie projektu jest dla nas jak krucjata.
16:00 Karolajna przypomina sobie, że musi iść do domu zamknąć kury,
bo jej rodzice wyjechali do Izraela. Żal nam kur, ale piszemy dalej.
16:30 jest to dla nas doskonale i wyraźne rozwijanie się aktorskie
Jeżeli wszystko jest dla nas w porządku z tym zdaniem, to znak że czas kończyć. Jutro kolejna część. A w naszych głowach już Londyn, Londyn, Londyn!!
Wzruszony losem kur/zakochany w Szekspirze/piszący wniosek/chcący do Londynu/Agrest Londonlover

Dodaj komentarz
Można użyć tagów HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback | RSS Feed