Archiwum Wrzesień, 2010

Warsztaty z Magdaleną Tuką!

img_8656A w szulerniach gejzerem gorączkowym

A w burdelach nieodżałowane

Na dancingach syczące szampanem

Wytrysnęły z brzaskiem dnia, syczące

Zapienione, robaczywe… pieniądze!

23-27 SIERPNIA

Warsztaty z Magdaleną Tuką, Sala Widowiskowa Jaśkowice

*- osobom, które nie były obecne na pokazie powarsztatowym dnia 27 sierpnia lub też nie brały udziału w warsztatach polecamy rozpoczęcie czytania od punktu ‘W jak Warsztaty’

A- jak ABC

Jest taki czas w roku, kiedy sklep ABC tuż przy Jaśkowickim Zrembie niespodziewanie zwiększa swoje tygodniowe obroty. Zaskakująco wzrasta wtedy sprzedaż wody mineralnej (z dwóch do czterdziestu butelek w tygodniu), wyprzedaje się całe pieczywo, nawet to nie pierwszej świeżości oraz cała lodówka jogurtów. Ponadto znacznie rośnie dzienna frekwencja odwiedzających ABC- kilka razy dziennie pojawia się tam bosa reprezentacja mniej lub bardziej orzeskiej młodzieży, która jest w stanie zjeść wszystko i za każde pieniądze.

Jest to niezawodny znak, że rozpoczęły się i trwają- chyba już raczej tradycyjne- powakacyjne warsztaty Pomostu, który na 5 dni zamyka się wraz z prowadzącym na Sali w Jaśkowicach, walczy z zakwasami i motywuje się do pracy twórczej.

B- jak balans w przestrzeni

I nikt nie mówi że jest łatwo! Co nie zmienia faktu, że staramy się robić wszystko jak najlepiej. Bez względu na to czy z powodu zakwasów umielibyśmy potem schodzić ze schodów czy też akurat nie. A balans w przestrzeni był właśnie tą częścią, która miała prawo wymagać ofiar w ludziach kosztem naszego teatralnego rozwoju. Pomościaki kochane, może nie będziemy mieć okazji, żeby robić go codziennie, ale już wiecie co robimy przez następne sto pięćdziesiąt lat na początku każdej próby, niniejszym ogłaszają Agrest i Róża.

C- jak czaka-czaka

Czaka- czaka też możemy robić zawsze. Bez względu na to jak bardzo śmieszyłyby nas coraz to nowe epitety Róży i upiorna opowieść o dziewczynce, którą walnął piorun.

D- jak deska

Okazuje się także, że jeśli chodzi o sam przebieg warsztatów to nie ma znaczenia jak głośno krzyczymy „nieee!”, bo istnieje niepisana i żelazna zasada powszechnego uczestnictwa w morderczej części poprawiającej sprawność fizyczną. Działanie: to nieprawdopodobne ale przytłaczająca większość z nas po pięciu dniach ćwiczeń i zwalczeniu wszechogarniających zakwasów odkrywa, że prawie potrafi zrobić deskę, sto pompek, szpagat i pół salta. I że mamy w sobie więcej determinacji niż moglibyśmy kiedykolwiek przypuszczać.

E- jak ekscentryczny artysta Lukas Pudełeczko

Wiecie kto stworzył mozaikę na Sali Widowiskowej w Jaśkowicach? A raczej- kto dokonał jej rekonstrukcji po Bitwie pod Jaśkowicami w 1410? Że był ekscentryczny, wiemy wszyscy. Ale chcielibyśmy go spotkać choćby po to żeby zapytać CO ONA TAK WŁAŚCIWIE PRZEDSTAWIA, bo niemożliwym jest, żeby to była, według niepodważalnej teorii Pioreckiego, zwyczajna krowa.

F- jak: bo tu musi być flow!

Musiał być i chyba nawet czasami był. I stretch. Ważne, żeby było challenging, ale bez hesitation, bez consideration! Btw. since we’ve been there we really love London too!

G- jak pani G (czytaj:dżi)

Podczas warsztatów, przed i po nich pilnowała przybytku, dobytku i dziedzictwa jaśkowickiego, jednocześnie w zaskakująco okrutny sposób biorąc udział w jego historii. Nic więcej zdradzić mi nie wolno, mogę tylko powiedzieć, że to wcale nie jest tak, że krzesła na Sali w Jaśkowicach są po prostu krzesłami. Nawet więcej: nikt nie wie, czy do końca swoich dni nimi pozostaną. W tym jednak przypadku potrzebny byłby chyba książę na białym koniu oraz jakieś wyjątkowo mocne zaklęcie.

H- jak (c)haos

Niestety prawda jest taka, że tam gdzie jest Pomost jest syf, hałas, bałagan, brud, kiła i mogiła. Nie wiem dlaczego to zawsze musi być tak, że tam gdzie jesteśmy my, jest głośno i brudno,  a tam gdzie nas nie ma- spokojnie i sielankowo. Toteż: chaos w rzeczach, chaos w pomieszczeniach, chaos w porze obiadowej i każdej innej, Jaśkowice ogarnięte przez chaos i huraganowe przejście Pomostu, który zamiast mówić zazwyczaj krzyczy.

I- jak insurmountable

Przymiotnik, który wyśmienicie opisuje nasze warsztatowe nastawienie. Zakwasy? Były, będą, przejdą. Jedzenie? Ja tam mogę jeść serki topione pięć dni pod rząd. Duszno, ciepło, wykańczająco, przecież tak ma być!

J- jak jabłka

Tworzą w jamie ustnej środowisko zasadowe, a ogórki kiszone: kwasowe. Jak twierdzą nasi prywatni kucharze, ogół powinien się równoważyć. Za to, że tak się nie dzieje winę zwalamy na jaśkowicki przemysł ogórkowy.

K- jak kreda

Nieodłączny atrybut Pioreckiego i powód dla którego podłoga na sali była myta średnio czterdzieści razy dziennie. Ponadto Akcja Kredowa zmusiła nasze młodsze rodzeństwo do wypożyczenia mu swoich prywatnych zasobów kredy używanych zazwyczaj do grania w klasy…

L- jak lalka Ken vel Action Man vel Chuck

Mój pierwszy i Zazuha wspólny partner, materiał wykonania: plastik, wzrost: 25 cm, twarz pokryta lianami. Potrafi siedzieć, zasadniczo nie stoi, jest zarazem nieco epickim pomnikiem Jana Kowickiego, legendarnego założyciela Jaśkowic.

M- jak Magda

Czyli nasza prowadząca, niezrównana i absolutnie insurmountable, która do ostatniego tchu wyciskała z nas soki życiowe, nie tracąc przy tym ani odrobiny dobrego humorku. Wszystkie nasze ‘nieee…!’ brała za tak i cierpliwie znosiła wszystkie bezsensowne dyskusje, które prowadziliśmy i chaos, który tworzyliśmy wokół siebie <zakamuflowana skrucha>. Przez te pięć dni skonfrontowała nas z zupełnie innym sposobem pracy teatralnej i spowodowała że mieliśmy prawdopodobnie jedne z gorszych zakwasów w naszym życiu. Co oczywiście nie znaczy, że nie chcemy więcej. Brakuje nam wycisku. Z całego serca. I Iwonko, upewnij się że słyszysz- my chcemy jeszcze raz!!!

N- jak: nie ma przerwy na wodę!

Ale my musimyyyyy!

O- jak okno <trzask>

Odwieczny problem- zamknięte powodują natychmiastowe uduszenie połowy uczestników, otwarte trzaskają w zdecydowanie nieodpowiednich momentach.

P- jak pies z głową w dół

Jest taki moment w każdych warsztatach, związanych w różny sposób z ruchem, że odnajduje się relaks i ukojenie w psie z głową w dół, który w normalnych warunkach nie ma żadnego związku z wypoczynkiem. Kiedy pojawia się właśnie ten moment, wiemy dobrze, że coś jest na rzeczy. I od tego momentu każdy pies z głową w dół traktowany jest wręcz owacyjnie.

R- jak Rammstein

Myślę, że nikt z nas nie przypuszczał, że będziemy zaczynać nasz pokaz powarsztatowy od Rammsteina. Ale zaczęliśmy i to nie był wcale koniec niemieckiego… Piorecki! Mochtest du mein Ehermann sein?

S- jak skrzynia/skrzydła/siekiera

Chyba wszyscy wspólnie dzielimy myśl, że pięknie byłoby czasami  gdyby Piorecki nie potrafił mówić. Można by mu wtedy wybaczyć nawet te trzy samotne słowa, których używa, ponieważ mówi o nich z takim przekonaniem.

T- jak Tarantella

I Satanella, która w cafe Struktura chwyta gwiazdy w tamburino i jej trzy wcielenia i mężczyźni, których chce uwieść a którzy zupełnym przypadkiem siedzą za daleko.

U- jak uczony

To pewnie był uczony, co rozum miał za dwóch

I zawsze wielkie dzięki, będziemy składać mu

Popatrzcie co nam dał, dał szczęścia nam paliwo

Niech żyje nam nasz Nekrotifilius, który wynalazł piwo!

W- jak warsztaty!

W których brał udział Pomost w ostatnim tygodniu sierpnia na Sali Widowiskowej w Jaśkowicach i które prowadziła Magdalena Tuka. Podczas tych warsztatów pracowaliśmy nad ruchem, słowem, etiudami teatralnymi, tworzyliśmy wariacje na temat „Balu w Operze” Juliana Tuwima, a nawet śpiewaliśmy (chociaż oczywiście przedtem wszyscy byliśmy przekonani, że to nie do końca jest to czym powinniśmy się zajmować…). Warsztaty- ekstremalnie wykańczające ale także maksymalnie efektywne zaowocowały pokazem powarsztatowym, który można było oglądać dnia 27 sierpnia w Jaśkowicach.

Z- jak zakwasy

Z zakwasami to właściwie jest tak, że czasami jest fajnie jak są. To jest taki zupełnie namacalny dowód, że coś intensywnego się działo. I nieważne, że Zakwasy Dnia Trzeciego uniemożliwiły mi skutecznie poruszanie się po wszystkich poziomach mojego domu i spowodowały że na krótki czas zrezygnowałam z zakupów w sklepach do których prowadziły więcej niż trzy schody. One tak naprawdę świadczą o tym, czego dokonaliśmy więc są naszym powodem do dumy!

Ż-    jak żarcie

Nie wiem, czy kiedyś będzie tak, że podczas wszelkiego rodzaju warsztatów zaczniemy jeść normalnie. Czy kiedyś przestaniemy odżywiać się chrupkami kukurydzianymi, jogurtami i zupkami w proszku. A może nigdy. I to jest zdecydowanie bardziej prawdopodobne.  Ale trzeba przyznać, że i w tym także jest coś klimatycznego.

napisały- siedząc w Teatrze Korez, na ławce którą Dad Różański ukradł z narażeniem życia-

tęskniące i spragnione wycisku Zgniły Agrest i Półzdechła Róża



liczba komentarzy: 2 Wrzesień 5th, 2010


Kalendarz

Wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« maj   lis »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Wpisy wg miesiąca

Wpisy wg kategorii

Integracyjna Grupa Teatralna POMOST